Case study: Od zakupu do sprzedaży w 30 dni. Jak domena HVA.pl znalazła idealnego właściciela

Square

Trzyliterowe domeny .pl z literami „v”, „q” czy „x” w środowisku inwestorów bywają traktowane po macoszemu. Pokutuje przekonanie, że skoro nie należą do tradycyjnego polskiego alfabetu, ich wartość rynkowa jest automatycznie niższa. Praktyka biznesowa pokazuje jednak coś zupełnie innego: dla firm budujących markę w oparciu o akronim liczy się prostota, rozpoznawalność i wygoda klientów.

Oto historia sprzedaży domeny HVA.pl, która dokładnie w miesiąc od pozyskania z giełdy trafiła pod skrzydła idealnego klienta końcowego.

1 sierpnia: Szansa na giełdzie i chłodna kalkulacja

Na początku sierpnia na giełdzie wygasających domen pojawiła się HVA.pl. Ze względu na obecność litery „v” wielu inwestorów przeszło obok niej obojętnie. Dla mnie był to jednak klasyczny, zwięzły trzyliterowy adres (LLL.pl) o dużym potencjale komercyjnym. Postanowiłem wziąć udział w procedurze przechwycenia tej domeny.

Zaraz po sfinalizowaniu zakupu przeszedłem do drugiego, kluczowego etapu mojej pracy: researchu rynkowego pod kątem podmiotów, dla których „HVA” to naturalny identyfikator biznesowy.

Poszukiwanie właściwego odbiorcy: Od homoviatorart.pl do HVA.pl

Przeglądając rynek, trafiłem na pracownię „HVA Biżuteria Artystyczna”, prowadzoną przez Panią Barbarę. Pracownia tworzy zachwycające, ręcznie wykonane przedmioty – unikatową biżuterię z naturalnymi kamieniami oraz prawdziwymi kwiatami precyzyjnie zatopionymi w żywicy.

Biznes miał jednak jeden wyraźny mankament wizerunkowy: funkcjonował pod adresem homoviatorart.pl.

Nazwa piękna w swoim łacińskim źródłosłowie (Homo Viator), ale w codziennej komunikacji z klientami – na wizytówkach, Instagramie czy w rozmowie telefonicznej – stanowiła spore wyzwanie:

  • 15 znaków,
  • duże ryzyko literówki przy wpisywaniu,
  • trudność w szybkim podyktowaniu adresu.


Wizualnie i marketingowo skrót HVA.pl pasował do tej pracowni idealnie.

1 września: Propozycja skrojona na miarę

Dokładnie miesiąc po zakupie domeny, 1 września, wysłałem wiadomość na adres kontaktowy pracowni. Nie była to masowa oferta, lecz rzeczowe przedstawienie korzyści:

  1. Wskazałem bezpośrednie powiązanie domeny ze skróconą nazwą marki.
  2. Zwróciłem uwagę na oszczędność czasu i eliminację pomyłek klientów szukających sklepu w sieci.


Pani Barbara odpowiedziała szybko, wyrażając zainteresowanie i prosząc o konkretną wycenę.

Oferta, która eliminuje bariery: Cena to nie wszystko

Wielu przedsiębiorców obawia się zakupu domeny z rynku wtórnego z dwóch powodów: ukrytych kosztów odnowień w kolejnych latach oraz skomplikowanych procedur technicznych. Konstruując odpowiedź, zdjąłem z barków klientki obie te obawy:

  • Pewność kosztów na lata: Zaproponowałem możliwość natychmiastowego przedłużenia domeny na kolejne 3 lata w hurtowej cenie. Zarządzając dużym portfolio domenowym, mam dostęp do stawek odnowień znacznie niższych niż te, z którymi spotykają się indywidualni klienci w popularnych firmach hostingowych.

  • Pełne wsparcie techniczne i formalne: Zaoferowałem bezpłatną pomoc w procedurze cesji elektronicznej, transferu oraz prawidłowego zaparkowania i skierowania domeny na serwer docelowy.


Dla Pani Barbary oznaczało to kompleksową usługę: zyskała prestiżowy adres bez konieczności zagłębiania się w tajniki rekordów DNS czy formalności rejestratorów.

Efekt: Bezproblemowa transakcja w partnerskiej atmosferze

Warunki zostały zaakceptowane bez zbędnych przeciążeń negocjacyjnych. Formalności – cesja praw oraz transfer – przebiegły sprawnie i w bardzo miłej atmosferze.

Od zakupu domeny na giełdzie do jej wdrożenia u klienta minął równo miesiąc. Od teraz klienci szukający unikatowej, roślinnej biżuterii trafiają na stronę pracowni pod krótkim, zapadającym w pamięć adresem: HVA.pl.

Kluczowe wnioski z transakcji

  • Litery „trudne” nie przekreślają wartości: Jeśli domena tworzy zwięzły akronim realnie działającej firmy, jej wartość użytkowa dla klienta końcowego przewyższa teoretyczne schematy inwestorskie.

  • Rozwiązuj problemy, nie sprzedawaj samych liter: Sam adres to połowa sukcesu. Zaoferowanie taniego utrzymania w kolejnych latach i asysta przy konfiguracji technicznej to często czynnik decydujący o sfinalizowaniu transakcji.

  • Wygoda klienta końcowego: Zmiana długiego adresu na 3-literowy to jedna z najbardziej opłacalnych inwestycji wizerunkowych dla rozwijającej się marki rzemieślniczej.

Trzymam kciuki za dalszy rozwój pracowni! Jeśli szukacie nietuzinkowych dodatków lub wyjątkowego prezentu, gorąco zachęcam do zapoznania się z niezwykłą, ręcznie robioną biżuterią Pani Barbary.

Wszystkie autorskie kolekcje znajdziecie już pod nowym adresem: HVA.pl.